Zła mama! ZŁA!

Pierwszy dzień ładnej pogody od nie wiem jak dawna!

Wpadłam w szał prania i suszenia na potęgę, energia mnie rozpiera, robię milion rzeczy na raz… Aaaaa cudnie jest :D

Wchodzi do domu Robert i kombinuje

-Mamo, a moglibyśmy z Zosią pójść do mojego pokoju i pograć w grę?

- Dziecko ładna pogoda jest w końcu. Jeszcze wczoraj jak lało płakaliście że chcecie na dwór, a pogoda brzydka. Idźcie do ogródka.

Wraca za dziesięć minut

- Mamo ale nam jest tak bardzo gorąco, możemy do domu?

- Na dwór, słońce łapać! Tłuszcz spalać!!!

Już nie wrócił :P

Opublikowano matka wariatka, Najstarszy | Skomentuj

Rodzice! Eeeech – a to dopiero początek wakacji :P

Wchodzi Zosia do pokoju i się skarży:

-Komputer się nie rusza!

Tata: A patykiem dźgać próbowałaś?

Mama: Może zdechł?

Opublikowano matka wariatka, Średnia, tata psychopata | Skomentuj

Rodzinne wieczorne rozmówki

Wróciłam z pracy i przygotowujemy sobie z małżonkiem późną kolację. Do kuchni wchodzi Robert i pyta: Czy mogę sobie poszukać czegoś na internecie?

Jarek: To zależy czego. Czy strony z amatorskim Azerbejdżańskim porno, czy z przekrojem sputnika?

Ja: JAREK!!!!

Jarek: No co?

Ja (szybko zmieniając temat): Możesz synu usiąść, ale wyszukasz informację, że do kompa zaraz siada mamusia :P

 

 

Po kolacji rozmowa zeszła na inny tor – Chemia

Robert: Jeżeli wodór jest taki niebezpieczny, to jeśli damy wodór i wodór i tlen, a z tego powstaje woda, to dlaczego woda nie jest łatwopalna?

Ja: Bo jest mokra? :P

 

Małżonek stwierdził, że powinniśmy mieć stale włączony dyktafon, żeby nic nie zapomnieć:P Coś w tym jest :D

Opublikowano matka wariatka, Najstarszy, tata psychopata | Skomentuj

Tak się przypomnę, że jeszcze żyjemy i u nas bez zmian – nadal nienormalni :P

Wcinamy domowej roboty sajgonki…

Robert pyta: Mamo a co to za mięso?

Ja: Łeptowinka

Robert: A z jakiego zwierzęcia jest łeptowinka?

Ja: No z łepta!

Robert: To jakaś ryba???

Pozostawiłam dziecię w nieświadomości. Zrozumie, kiedy obejrzy właściwy kabaret… kiedyś :P

Opublikowano matka wariatka, Najstarszy | Skomentuj

Ach te trolle :P

Ojciec trolluje najstarszego, który próbuje grać na komputerze. Zosia z Sarą wiszą na Robercie i gadają. Gadają i przeszkadzają mu.

Robert: Zosia nie przeszkadzaj

Zosia: Nie denerwuj się Robusiu

R: Nie mów do mnie tak słodko

Jarek: Ty mój słodziutki okruszku

R: Nie mów tak do mnie!

J: Maluniu słodziuniu

R: Przestań

Mama: Ale dlaczego? Jesteś taki słodziutki i mięciutki jak kaczuszka. Jak kołderka i poduszka

R: Aaaaa

J: Ptysiuniu maluniu

Zosia: Robert jesteś słodziutki

R: Sara przestań dotykać mojego…

Z: Cyca!

J: Cycusia Robusia

M: Malusia ptusiusia

R: No i przez was mi się urwał!!!

M: Co mu się urwało?

J: Nie wiem, ale dobrze, że nie filmuś

Opublikowano matka wariatka, Najmłodsza, Najstarszy, Średnia, Szalona Rodzinka, tata psychopata | Skomentuj

Na własnej piersi żmiję wyhodowałam :/

100_1681 100_1706

 

Przy pomocy przyjaciół kupiliśmy przedwczoraj dwie złote rybki. Wczoraj z dziewczynkami poszliśmy do pobliskiego sklepu po glonojada. Niestety nie zastaliśmy żadnego i już miałyśmy wracać do domu, kiedy Zofia osiołkiem się zaparła, że ona bez rybki nie wróci, bo po rybkę przyszła itepe :D

Pozwoliłam jej wybrać. Na szczęście wybrała takie, które można trzymać w naszym akwarium. Ufff już się bałam histerii, że wybierze jakąś morską, albo coś w tym stylu :P Upodobała sobie dwie panie mieczykowe, również złoto pomarańczowe. bo ona też chce mieć złote rybki, tylko inne :D Pan nauczył ją angielskiej nazwy i Zosia całą drogę powtarzała „Sioltejl”, żeby nie zapomnieć oraz „tu”, żeby zapamiętać ilość :P Ode mnie pan pobrał najpierw dane osobowe do adopcji rybek, a potem należność za dziewczęta i wróciłyśmy do domu ;)

Zosia sama wpuściła, nakarmiła i nie chciała się cały dzień odkleić od akwarium.

Wieczorem z włóczęgi powróciwszy nadciągnął Loki, usiadł przed szybką i wykazując niewielkie zainteresowanie obczaił nowych lokatorów.

Rano wstałam i przeliczyłam lokatorów… Trzy!

Małżon uspokajał, że pewnie jedna w krzakach siedzi, bo nieśmiała, albo coś… Po godzinie nie wytrzymałam, dopadłam do akwa, łapa do środka i przestawianie. Każdy kamyczek i krzaczek… wszystko przewaliłam. Niestety jedna pani mieczykowa zaginęła bez wieści. Loki również, co oznacza, że albo on zjadł ją i wolał zejść mi z drogi, albo ona jego i wybrała się na przechadzkę w celu strawienia kudłatej kulki. Jednakowoż niestety bardziej skłaniam się do wersji numer jeden.

Zosia również umie liczyć do czterech :/

- Mamo w nocy chyba ktoś przyszedł i ukradł moją rybkę! (I tej wersji mamusia kurczowo się chwyciła, bo jak ma powiedzieć dziecku, że głupi kot pożarł jej zwierzątko?) Na pewno nie miał żadnej i bardzo chciał mieć. Pewnie przyszedł z torebką i sobie jedną wziął :( Teraz musimy pilnować, żeby nie ukradł kolejnej.  Nie będziemy w nocy spać!

Oooo już ja dopilnuje, żeby nikt nie przyszedł i nie ukradł żadnej więcej :/ Niech no tylko ten łach wróci do domu :/

A Pokrywa i tak będzie niezbędna :P

UPDATE SZANOWNI PAŃSTWO

Wygląda na to, żem niesłusznie puchatą kulkę oczerniła, bo jakąś godzinę temu znalazłam zwłoki wśród bambetli rozrzuconych na podłodze pod akwarium. Gdyby to był kot, zwłok by nie odnaleziono… Dodatkowo obejrzałam szybki akwarium pod światło. Sherlock wydedukował, że gdyby kociambr polował, to woda choć troszkę zachlapała by szkło od zewnątrz. W związku z brakiem dowodów obciążających zmuszona jestem oddalić zarzuty.

LOKI PRZEPRASZAM, ŻE W CIEBIE ZWĄTPIŁAM (ty mała, puchata kulko łowna) :D

Opublikowano matka wariatka, Średnia, tata psychopata | Skomentuj

Trolling rodzicielski wskakuje na wyższe levele :P

Wpadłam z rozpędem do łazienki i zastałam tam najstarszego na kiblu. Nie wiedziałam, że tam jest więc  się wystraszyłam potwora na kibelku, a że się wystraszyłam, to zaczęłam się potwornie śmiać.

Młody siedzi i patrzy na mnie z miną tak potwornie spłoszoną, że czujny instynkt rodzicielski kazał mi się rozejrzeć i sprawdzić na czym go przyłapałam (poza czynnością oczywistą :P )

Patrzę na łapkę a ona skryta za paczką z papierem toaletowym siedzi tam i za nic w świecie nie chce wyjść :P Przysięgam Wam w głowie przewinęło mi się dziesiątki pomysłów co to może być (z papierosami i świerszczykami włącznie :P )

-Młody co tam chowasz? Pokaż. – zażądałam

Brwi uczesały mi grzywkę, kiedy pokazał mi odświeżacz powietrza…

- Co z nim robisz?

- Wącham sobie – pokazał wpychając sobie go prawie do nosa

Wyszłam z łazienki a łzy ze śmiechu mi ciurkiem już płynęły. Opowiedziałam małżonkowi, który na hasło o chowaniu zawartości łapki również pomyślał o świerszczyku :P

Młody wychodzi z łazienki, wchodzi do pokoju, patrzy na nas, ja staram się zachować powagę a ojciec co?

- Matka wie, że ćpiesz :P

Opublikowano matka wariatka, Najstarszy, tata psychopata | Skomentuj

Teraz spać nie będę mogła :P

100_1660 100_1666

 

Takiego przystojniaka dziś eksmitowaliśmy z domu. Znalazł się w rogu pokoju podczas przestawiania mebli. Sąsiad powiedział nam, że to taki standardowy, domowy pająk. Wielki jak ch…, skączący obleśniak. Bleee

Wstawiałam zdjęcia na facebooka i co i raz mi ciarki przechodziły. Małżowinek stoi koło mnie i informuje, że idzie ścielić łóżko, kiedy usłyszałam huk. Poszedł bohater sprawdzić co to. Wraca i mówi:

Pająk wraca oknem. Kolegów przyprowadził. Wyniosą nas w nocy z domu razem z materacem :P

I teraz będę mieć paranoje :P

Opublikowano matka wariatka, tata psychopata | 4 komentarzy

Mamusia dziwną jest :P

Wzięłam się w końcu za to, co planowałam od tygodni. Przestawiam meble :) Tak wiem, znowu :D Ale nie to ważne.

Postanowiłam w przerwie w targaniu gratów zrobić na szybko tajską zupkę. Wchodzi do kuchni małżonek i pyta czy pomóc

Ja: Nie dzięki kochanie – odpowiedziałam nie przerywając pracy

On: Czym tniesz ten makaron? (ten, kto próbował pociąć suchy makaron sojowy wie o co chodzi :P)

Ja: Sekatorem, ale nie martw się nowy jest

On: Gdzieś tu przecież były nożyczki

Ja: Były takie duże do kurczaka, ale nie mogę ich teraz znaleźć, bo nie mogłam znaleźć sekatora i cięłam nimi kwiaty w ogrodzie…

Zupełnie nie rozumiem czemu się ze mnie śmiał :P

 

Najedzeni i rozleniwieni wywaliliśmy dzieci do ich pokoju. Chwila relaksu przed batalią przemeblowaniową tym razem w kuchni…

Siedzimy sobie i słyszymy jak Robert śpiewa a raczej wyrykuje sobie „stinky foot, stinky foot, stinky, stinky fooooot” do melodii „Jingle bells”

Ja: Synu będziesz wróżką

On: Czemu?

Ja: Bo właśnie zdjęłam buty!

Miało być przez chwilę śmiesznie, ale nie przewidziałam, że zwrócę na siebie jego uwagę. Jego i reszty karaluchów. Przylecieli i rozrabiają, to ja pójdę przestawiać kuchnię :P

Opublikowano matka wariatka, Najstarszy, tata psychopata | Skomentuj

Mąż się stęsknił za żoną :P

Robert dokręcał cieknący kran. Trzeba w to włożyć troszkę wysiłku… Wchodzi do pokoju i się skarży

Rączki mnie bolą

Ja: Życie jest ciężkie

Jarek: Ludzie są dziwni, a zakupy szczęście dają… Mamusia wie coś na ten temat

Odwróciłam się z morderczym spojrzeniem i już, już miałam się zacząć bronić, kiedy przypomniałam sobie o ogromnych pięciu paczkach, które jadą do nas z Polski i o których również małżowinek wie… Patrzę na niego a on rechocze i woła:

PURE EVIL!!!

Własny mąż mnie troluje :P

Opublikowano matka wariatka, Najstarszy, tata psychopata | Skomentuj